Przejdź do treści

Czy Studia w IT są potrzebne?

3.7
(7)

Czy studia w IT są potrzebne? To pytanie zadaje sobie bardzo wiele osób, w szczególności tych, którzy swoją karierę zawodową mają dopiero przed sobą. Takie osoby stają często przed stosunkowo trudnym wyborem – pójść na studia informatyczne, wybrać szkolenia czy bootcamp-y, a może uczyć się na własną rękę? Bez porównania i doświadczenia często ciężko jest dokonać właściwego wyboru, tym bardziej, gdy nie jest on jednoznaczny i ten „właściwy” wybór jest kwestią dość indywidualną.

Z uwagi na to, że jestem aktualnie na ostatniej prostej jeżeli chodzi o moje studia inżynierskie (czekam jedynie na wyznaczenie terminu obrony) postanowiłem podzielić się moimi przemyśleniami. Z perspektywy osoby, która w zasadzie ukończyła już studia i posiada ponad roczne doświadczenie zawodowe w branży patrzę na nie zupełnie inaczej, niż chociażby rok temu. Dlatego też chciałbym w tym wpisie podzielić się swoimi przemyśleniami oraz subiektywną opinią na temat studiów w IT. W tym wpisie postaram się przejść kompleksowo przez najczęstsze wątpliwości dotyczące studiów. Zapraszam do lektury!

Czy studia w IT są niezbędne?

Na to pytanie odpowiedź jest akurat dość jednoznaczna – aktualnie studia w IT nie są niezbędne. Szacuje się, że około połowa programistów w Polsce nie ma ukończonych studiów informatycznych. Choć ta statystyka dotyczyła akurat programistów, to w pozostałych gałęziach IT nie widać, żeby wyglądała ona inaczej. Bardzo wiele osób pracujących w IT, co obserwuje również wśród moich kolegów i koleżanek z pracy, nie ma ukończonych studiów. Ewentualnie ma wyższe wykształcenie, ale zupełnie niezwiązane z wykonywaną przez nich pracą.

Wiedza i doświadczenie są w IT dużo cenniejsze niż dyplom, który uzyskujemy po studiach. To właśnie te elementy, niezależnie od poziomu posiadanego przez nas wykształcenia, będą brane pod uwagę w pierwszej kolejności. Wystarczy szybki przegląd dostępnych ofert pracy, aby zorientować się, że wyższe wykształcenie jest wymagane w powiedzmy 10-15% z nich. Zdecydowanie częściej spotkamy się z konkretnymi zagadnieniami, których znajomość jest wymagana na potrzeby danego stanowiska.

W różnego rodzaju dyskusjach możemy spotkać się również z opiniami, że wykształcenia wymagają jedynie firmy państwowe czy „zacofane”. Nie do końca zgadzam się z tą tezą. Przeglądając oferty pracy, w których wymagane jest doświadczenie, wystarczy spojrzeć na firmy, aby szybko taką tezę obalić. Również znane zagraniczne firmy dodają wymagania dotyczące wyższego wykształcenia do publikowanych ofert pracy. Żeby nie być tutaj gołosłownym – wystarczy spojrzeć na oferty pracy publikowane chociażby przez Google. „Bachelor degree” jest jednym z najczęściej powielanych wymagań w ofertach pracy na różne stanowiska w IT, choć najczęściej samo doświadczenie jest dopuszczane jako alternatywa.

Pracy w IT jest obiektywnie mówiąc dużo, szczególnie gdy już uda nam się wejść na rynek pracy. Nawet jeżeli interesujące nas stanowisko wymaga wyższego wykształcenia – na pewno znajdziemy wiele alternatywnych, gdzie nie będzie ono wymagane. Sam fakt posiadania studiów prawie nigdy nie będzie miał przełożenia na pracę na obiektywnie lepszych czy gorszych stanowiskach.

Co dają studia w IT?

Skoro posiadanie studiów nie jest niezbędne do znalezienia pracy w IT, to czy jest sens się za nie zabierać? Na to pytanie nie da się z kolei odpowiedzieć jednoznacznie. Jest to kwestia stosunkowo złożona, która zależna jest od przynajmniej kilku czynników. Chyba najlepszą, najogólniejszą odpowiedzią na postawione pytanie jest „To zależy, studia na pewno nie są dla wszystkich„.

Zabierając się za studia niezbędne jest zrozumienie, że samo studiowanie absolutnie nie jest w większości przypadków wystarczające. Choćby nie wiem jak dobry był nasz wykładowca, nie da się dobrze nauczyć danej dziedziny w 30-40 godzin, które ma w danym semestrze na realizację konkretnego przedmiotu. Z tego względu nie ma co liczyć, że np. na przedmiocie „Bazy danych” dobrze nauczymy się SQL-a. W podstawowym zakresie – jak najbardziej, na poziomie pozwalającym podjąć pracę – raczej nie.

Z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że każdy z przedmiotów oprócz podstaw, przygotowuje nas niejako do zgłębienia tematu samodzielnie. Przechodząc przez taki przedmiot w danym semestrze najzwyczajniej w świecie wiemy, za czym musimy „googlować”. W mojej pracy zawodowej wiedza akurat ze wspomnianych baz danych praktycznie w ogóle się nie przydała. Mimo to, gdyby kiedyś przyszło mi z takich baz korzystać (choćby weryfikować je pod kątem bezpieczeństwa), wiem jakich informacji szukać. Choć nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, mogę względnie szybko napisać proste zapytania w SQL-u czy doczytać o kwestiach zaawansowanych, które znam głównie od strony teoretycznej. Co więcej – jeżeli np. ktoś będzie omawiał na ogólnych spotkaniach IT w firmie zmiany w zakresie baz danych, jestem w stanie zrozumieć, o czym on mówi.

Mówiąc o tym co dają nam studia nie można również pominąć jednej, bardzo ważnej kwestii – kontaktów. Studiując poznajemy masę ciekawych ludzi, których zainteresowania czy plan na przyszłość może być podobny lub skrajnie różny od naszego. Studia dają nam szerokie znajomości osób zajmujących się różnymi dziedzinami – developerów, administratorów, bezpieczników. To wśród nich możemy odnaleźć pierwsze osoby, z którymi będziemy dzielić się wiedzą czy współpracować nad wspólnymi projektami. Szerokie znajomości wśród osób pracujących w różnych firmach dają nam również szereg możliwości na rynku pracy – choćby pod kątem uzyskania opinii o firmie, dla której potencjalnie chcielibyśmy pracować czy uzyskania polecenia ze strony znajomego.

„Świadome studiowanie”

Same studia w większości przypadków nie przygotują nas do podjęcia pracy w zawodzie. Wynika to właśnie z faktu, że na studniach musimy przerobić szeroki zakres materiału oraz poniekąd specyfiki branży. W IT wiedza teoretyczna jest przydatna, o ile ułatwia nam poznanie czy zgłębienie wiedzy praktycznej. Taką wiedzę teoretyczną dają nam właśnie studia, a na odpowiednio dużą ilość praktyki zwyczajnie brakuje czasu na zajęciach. Dlatego tak istotne jest, żeby jak najszybciej zrozumieć, że studiować trzeba „świadomie”.

Przez „świadome studiowanie” rozumiem nie ograniczanie się wyłącznie do przyswajania wiedzy na zajęciach, wynikające ze zrozumienia powyższych kwestii. Studia zapoznają nas z wieloma zagadnieniami, ale to my musimy odkryć, które z nich interesują nas najbardziej. Na te właśnie zagadnienia należy poświęcić masę godzin poza zajęciami, aby faktycznie osiągnąć wymierne efekty. Zajęcia na studiach, wymagając od nas zapoznania się z wieloma tematami, dają możliwość odkrycia tego, co naprawdę nas interesuje. Dają one również solidną podstawę do tego, aby wiedzieć czego konkretnie powinniśmy się w danym temacie douczyć.

Z tego względu uważam, że mówienie o bardzo wielu nieprzydatnych przedmiotach w wielu przypadkach jest błędne. Część z nich owszem – o ile przedmioty matematyczne można by jeszcze bronić nauką logicznego myślenia, o tyle filozofia czy ekonomia … Cóż, podstawę programową trzeba spełnić, ale nie sądzę, żeby komukolwiek się to do czegoś przydało. Jest to natomiast zdecydowana mniejszość, przerabiana najczęściej na 1 roku studiów. Pozostałe przedmioty, związane już stricte z różnymi gałęziami IT, będą zawsze niosły za sobą jakąś wartość. Nawet jeżeli uważasz na początku swojej drogi, że jesteś już ukierunkowany i wiesz co chcesz robić – byłbym tutaj ostrożny. Ja też początkowo, jak chyba większość niedoświadczonych osób, chciałem robić gry, potem byłem równie pewny, że chcę być programistą, a finalnie zawodowo zajmuję się bezpieczeństwem posiadając przede wszystkim wiedzę z zakresu administracji.

Jak wybrać dobrą uczelnię?

Poziom nauczania na polskich uczelniach jest bardzo różny. Wielokrotnie można spotkać się z opiniami, że uczyć będą nas profesorowie, których wiedza zatrzymała się 20 lat temu. Jest to poniekąd prawda, choć z mojego doświadczenia prowadzą oni głównie przedmioty np. matematyczne, nie czysto „informatyczne”. Nie da się jednak ukryć, że ewentualna nauka nieaktualnej wiedzy nie przyniesie nam zbytniego pożytku.

Innym problemem, jeżeli chodzi o kadrę wykładowców, są teoretycy. Osoby, które mimo względnie aktualnej wiedzy, nigdy nie pracowały komercyjnie i poświęciły się karierze akademickiej. Choć przekazywana przez nich wiedza z pewnością jest wartościowa, to nie są oni w stanie dorównać praktykom z wieloletnim doświadczeniem. A tacy wykładowcy na uczelniach to mniejszość, choć nie można powiedzieć, że nie ma ich w ogóle.

Weryfikacja programu studiów i kadry prowadzącej to dwa podstawowe czynniki, na które moim zdaniem powinno się zwrócić uwagę wybierając uczelnię. Rankingi, prestiż, trudność studiów – na koniec dnia nie ma to większego znaczenia. Musimy mieć świadomość tego, że potrzebujemy zdobyć jak najwięcej wiedzy, a nie dyplom, który w przypadku IT, niewiele nam da. Po studiach nikt nie będzie patrzył czy skończyłeś prestiżową uczelnię publiczną, czy uczelnię prywatną – liczy się Twoja wiedza. Znalezienie dobrej we wspomnianym kontekście uczelni nie jest łatwe, ale nie jest również niemożliwe.

Istotne jest, aby nie wpadać w pułapkę „prestiżowych studiów”. Skoro instytucja, która wystawia nam dyplom nie ma większego znaczenia, to może nie warto koniecznie iść największe uczelnie państwowe? Znalezienie mniej znanych uczelni publicznych czy prywatnych, oferujących wysoki poziom edukacji jest jak najbardziej możliwe. Sam studiowałem na uczelni prywatnej, gdzie już od 2-3 roku połowa zajęć prowadzona była przez pracowników profesjonalnych firm szkoleniowych. Wielu z nich było certyfikowanymi trenerami Microsoft, a jeden również kilkunastokrotnym laureatem nagrody Microsoft MVP. Praktyczne doświadczenie tych osób połączone z doświadczeniem szkoleniowym zaowocowało otrzymaniem przydatnej i aktualnej wiedzy.

A może bootcamp, szkolenia?

Bootcamp-y czy długotrwałe szkolenia są jakąś alternatywą, którą odróżnia od studiów przede wszystkim wąski zakres oferowanej wiedzy. Uczymy się najczęściej jednej technologii, ale wchodzimy w nią zdecydowanie głębiej, niż na studiach. Teoretycznie więc może się to wydawać idealna alternatywna dla osób, które rezygnują ze studiów z uwagi na „masę niepotrzebnych przedmiotów”. Być może tak, choć osobiście nie jestem co do tego przekonany. Należy tutaj jednak jasno podkreślić, że nie przechodziłem bootcamp-ów itp. więc opieram się przede wszystkim na opiniach znajomych i dyskusjach w Internecie.

Choć Bootcamp-y czy kilkumiesięczne szkolenia pozwalają wejść w konkretną technologię dużo głębiej, to nie zawsze przygotują nas do podjęcia pracy jako Junior. W zdecydowanej większości przypadków dadzą one więcej wiedzy na dany temat, którą i tak trzeba będzie rozwinąć samodzielnie. Szczególnie popularne bootcamp-y z programowania pozwolą nam na zrozumienie jego podstaw. Nauczą nas pisać podstawowe programy i poruszać się na tym poziomie dość swobodnie. Aby jednak osiągnąć poziom juniora – trzeba będzie i tak poświęcić trochę czasu na własne, nieco bardziej zaawansowane projekty.

Jeżeli ktoś rozumie powyższe kwestie, z pewnością dobrze wykorzysta zdobytą tam wiedzę. W wielu przypadkach jednak, osoby przechodzące przez takie bootcamp-y mogą nie być tego w pełni świadome. Najczęstszym zarzutem z jakim się spotykałem w dyskusjach jest budowanie tam złudzenia, że po takim bootcampie wiemy niemalże wszystko i jesteśmy gotowi do pracy. Zarzut ten w 100% potwierdził się wśród moich znajomych, u których obserwowałem dokładnie takie podejście (pozdrawiam, jeżeli czytacie ;)). Prawda jest jednak zgoła inna – takie osoby najczęściej gotowe do podjęcia pracy nie są.

Nie zrozumcie mnie jednak źle – nie mówię, że bootcamp-y są całkowicie nieprzydatne. Tak jak wspominałem – jeżeli ktoś rozumie, że musi do tego dołożyć trochę swojej, dodatkowej pracy, na pewno z nich skorzysta. Pozostaje tylko pytanie, czy skoro mamy jasno sprecyzowany kierunek rozwoju, nie lepiej uczyć się na własną rękę?

Wszystkiego można nauczyć się samemu

Zdecydowanie wszystkiego można nauczyć się samemu i wśród swoich kolegów z pracy mam na to żywe przykłady. Bez bootcamp-ów, bez studiów, wykorzystując dostępne w internecie materiały. A tych materiałów mamy przecież teraz dostępnych mnóstwo, również za darmo. Ich jakość również z każdym rokiem rośnie, co pokazują chociażby wymieniane przeze mnie materiały, z których przygotowywałem się do egzaminu z podstaw Azure. Zakładając więc, że mamy jasno sprecyzowaną ścieżkę rozwoju, może lepiej poznawać podstawy samemu zamiast wydawać kilka tysięcy złotych na bootcamp?

Jest to jak najbardziej dobra droga, która na przykładzie wielu osób pokazała, że jest również skuteczna. Moim zdaniem nie jest ona jednak dla wszystkich. Wiele osób po pierwszych kilku tygodniach nie będzie miało motywacji do kontynuowania efektywnej nauki. Co więcej, sami musimy odkrywać tutaj to co nas interesuje i czego chcemy się uczyć. Nawet po dobrym research’u i tak będziemy dokonywali wyboru trochę w ciemno. Mimo wszystko, nie będziemy w tym przypadku niczym związani i będziemy mogli w każdej chwili swoją decyzję zmienić. Niby stracimy kilka tygodni, ale żadna wiedza nie idzie w las – nigdy nie wiemy, czy nabyte podstawy kiedyś się nie przydadzą.

Jest to więc dobra droga, pod warunkiem, że potrafimy motywować się do nauki i trafimy na właściwą dla nas drogę. Jeżeli mamy czas na eksperymentowanie i wspomnianą odpowiednią dawkę motywacji – nic nie stoi na przeszkodzie, aby uczyć się samodzielnie.

Uważajcie na fałszywe poczucie pewności siebie

Ucząc się czegokolwiek bardzo szybko budujemy pewność siebie. Taką pewność siebie mogą nam też zbudować osoby, które przekazują nam wiedzę. Niezwykle często spotykamy osoby, którym wydaje się, że mają dużą wiedzę i powinny dostać dobrą pracę w oparciu o sam fakt ukończenia studiów. Podobnie jest w przypadku wspomnianych bootcamp-ów – po jego ukończeniu mamy fałszywe poczucie bycia ekspertem w danej dziedzinie.

Zaryzykuję stwierdzenie, że taki efekt dotyczy wszystkich początkujących, bez wyjątku. Wiąże się to z tzw. efektem Kurgera-Dunning-a, który w mojej opinii genialnie oddaje stosunek wiedzy do pewności siebie. W moim przypadku jego poznanie okazało się momentem dość przełomowym i pozwoliło zrozumieć, że niejako sam siebie oszukuje. Na długo przed podjęciem pierwszej pracy zawodowej wydawało mi się, że moja wiedza stoi już na bardzo wysokim poziomie. Poświęcałem wtedy bardzo dużo czasu na zgłębianie tajników bezpieczeństwa i miałem poczucie, że jako junior mogę pracować choćby od jutra. Poczucie pewności siebie potęgowała praktyczna wiedza, którą zdobywałem wtedy na studiach (głównie z zakresu administracji środowiskami on-premises). Dopiero z perspektywy czasu potrafię spojrzeć w jak dużym byłem błędzie. I jak dokładnie efekt Krugera-Dunninga oddaje moje myślenie w tamtym okresie:

Dopiero szereg sytuacji, które pokazały mi, że nie potrafię poradzić sobie z względnie prostymi zadaniami pozwolił mi się otrząsnąć. Wtedy zdałem sobie sprawę jak wiele wiedzy mam jeszcze do zdobycia. Co więcej – tak było zarówno w przypadki IT, jak i mojej poprzedniej pracy statystyka w siatkówce. Po pierwszych dwóch sezonach wydawało mi się, że wiem już wszystko. Dopiero praca z jednym z najbardziej doświadczonych statystyków w Polsce pozwoliła mi zrozumieć, że wiele brakuje mi do eksperta. Po 5 latach doświadczenia w tym zawodzie – jestem tego bardziej niż pewny.

Wydaje mi się, że gdyby ktoś na samym początku pokazał mi ten wykres, świadomość nie pozwoliłaby na przesadną pewność siebie. Z drugiej strony – raczej nie spotkały mnie z tego tytułu negatywne konsekwencje, więc może pomogłoby to jedynie w nie osiadaniu na laurach i przyśpieszeniu mojego rozwoju? Dlatego też nie mogłem pominąć go we wpisie, który kierowany jest bezpośrednio do osób początkujących.

Słowo końcowe

Jak widać nie da się wskazać jednej drogi, która będzie właściwa dla wszystkich. Każdy z nas ma swoje indywidualne preferencje i predyspozycje, do których należy dostosować swój wybór. Ja oczywiście całkowicie nieświadomie zdecydowałem się na studia, ale nie żałuję tej decyzji. Słuchając jednak opinii kolegów kończących renomowane uczelnie publiczne – cieszę się, że trafiłem na naprawdę sensowną uczelnię. Z tego też względu przyjąłem niedawno propozycję pracy jako wykładowca na tej uczelni. Dzięki temu mogę mieć chociaż częściowo realny wpływ na poziom nauczania na studiach. Wierzę również, że realizacja zajęć przez firmę szkoleniową, z ramienia której prowadzę zajęcia na uczelni, ma sens. W to, że uczymy tu przydatnej, aktualnej wiedzy, która będzie miała przełożenie na przyszłą pracę zawodową wielu osób.

Tak jak wspominałem, miałem okazję poznać również osoby, które przeszły całkowicie inną ścieżkę niż ja. Pracują one nie tylko w branży IT, ale również razem ze mną w tej samej firmie czy zespole. To między innymi ich doświadczenia pozwoliły mi na zrozumienie, jak wyglądają inne drogi rozwoju w IT.

Uważam, że szczególnie kluczową kwestią jest zrozumienie, że niezależnie od wybranej drogi musimy poświęcić czas na samodzielne zgłębianie wiedzy. Specyfika IT pokazuje, że nikt nie nauczy nas niezbędnych nam umiejętności. Po przyswojeniu podstawowej wiedzy, umiejętności musimy nabyć sami, poprzez praktykę. Nauczyciel/wykładowca/trener może jedynie ukierunkować nas w odpowiednią stronę i pokazać nam dobre praktyki w zakresie danej technologii.

Warto również dobrze zastanowić się, czy warto płacić duże pieniądze za materiały do nauki. Większość płatnych materiałów czy kursów pozwala nam jedynie oszczędzić czas, ponieważ ktoś uporządkował publicznie dostępną wiedzę za nas. Być może czasami warto poświęcić trochę więcej czasu na wyszukanie odpowiednich materiałów? Umiejętność wyszukiwania informacji jest jedną z absolutnie kluczowych umiejętności w praktycznie każdej pracy w IT.

Wybierzcie odpowiednią drogę dla siebie i starajcie się trzeźwo oceniać swoje umiejętności. Jeżeli po przeczytaniu tego wpisu macie jeszcze jakieś wątpliwości lub pytania – nie bójcie się ze mną skontaktować! Chętnie odpowiem na wszelkie wasze pytania i być może pomogę podjąć właściwą decyzję?

Coś jest dla Ciebie niezrozumiałe? Chciałbyś wyrazić opinię na temat artykułu? Znalazłeś jakiś błąd? Koniecznie daj mi o tym znać wysyłając maila lub wypełniając formularz!

Czy ten wpis był dla Ciebie przydatny?

Zostaw ocenę!

Średnia ocena 3.7 / 5. 7

Nikt nie ocenił jeszcze tego wpisu. Bądź pierwszym, który to zrobi!

Przykro mi, że post nie był dla Ciebie przydatny ...

Podziel się proszę swoją opinią

Twoja opinia jest dla mnie niezwykle ważna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.